Kaszëbsczi kabaret Fif przedstôwiô:
Kaszëbsczi jãzëk
"Chto kaszëbsczi jãzëk znaje móże zwiedzëc wszëtczé kraje" – mówi stare przysłowie kaszubskie. I jest to najprawdziwsza prawda, gdyż w języku kaszubskim zawiera się kilkanaście języków świata. Można wręcz śmiało stwierdzić, że większość języków świata wywodzi się z języka kaszubskiego, ba - są jego gwarami. Tak więc możemy w kaszubskim spotkać słowa występujące w angielskim, niemieckim, polskim, czeskim, słowackim, serbskim, rosyjskim, szwedzkim, duńskim, holenderskim, itd. itd. Wszystkie te narody pewną część słów po prostu Kaszubom ukradły. Cóż zatem z tego faktu wynika? Otóż z faktu tego wniosek wynika prosty: Kaszub nie musi uczyć się obcych języków. Jeden w zupełności mu wystarczy. Ktoś nie wierzy? Oto przykłady.
Anglik przedstawiając się powie: "I’m", co znaczy "jestem", a Kaszub "Jô jem". Widać, a właściwie słychać, że brzmieniowo to bardzo podobne języki.
Inny przykład, z japońskiego. Japończyk powie: "Haj Toranaga Sama!", a Kaszub: "Ha-laj so sama", co wolnym tłumaczeniu oznacza zwrot grzecznościowy skierowany do kobiety proszącej o przyniesienie kartofli z piwnicy.
Przykład z rosyjskiego. Ostatnio modny jest zespół TATU, który śpiewa piosnkę ludową "Ja saszła z uma", toż to przecież znaczy "jô so szła z umka", po polsku "ja so szłam z babcią".
Są też w języku kaszubskim słowa, które oznaczają zupełnie coś innego niż w języku polskim, to znaczy w kaszubskim mają one prawidłowe znaczenie, a Polacy jakoś je tam przeinaczyli na takie tam be…
Na przykład kaszubski wyraz "cipka" oznacza po prostu kurczaczka, a po polsku wiadomo co... tyle, że i ta kaszubska i ta polska jest opierzona.
Podobne brzmienie ma "czipka". I znów to nie to, wiadomo co… tylko koszyczek, z tym, że i w tą polską i w tą kaszubską "czipkę" coś się wkłada. Np. często z "czipką" biega ksiądz po kościele, no a wtedy trzeba mu w nią włożyć…
Podobnie sprawa ma się ze słowem "pipka". "Pipka" to nie to, o czym myślicie. Jest to fujarka lub fajka, którą ciągną kaszubscy rybacy. Albo też jest to bardzo popularne nazwisko na Kaszubach.
Są też słowa takie jak: "pùpa" albo "rzëc". "Pùpa" to nie du...a, tylko lalka, no chyba, że odnosi się to do kształtnej dziewczyny. Lepiej nie mówić do Polki "Të wëzdrzisz jak pùpa" bo można zarobić "fifę" i to bez żartów! "Rzëc" zaś jest bardzo ciekawym słowem, bo czasami oznacza "powiedzieć" a czasami jest to tylna część ciała człowieka, o której można by bardzo wiele rzec.
Słowo "dzéwka" (czytaj: dzywka) po polsku znaczy tyle, co "pani świadcząca usługi natury seksualnej". Kaszubi zaś mówią tak na "dziewczynę służebną", która świadczy usługi mężczyzną, ale nie natury seksualnej. Kaszubska "dzéwka" ma naturę raczej "skromną", czyli skąpą i w związku z tym na prawo i lewo nie daje.
A co to jest "chójka"? Toż to nic innego tylko "sosna"! Owszem jest to twór natury gruby, wysoki, i mocno stoi, ale niestety to tylko, drogie panie drzewo, i to rodzaju żeńskiego, bo "danka" to choinka, wystrojona na gwiazdkę.
"Brutka" to nie broda tylko dziewczyna, no chyba że się ta dziewczyna goli.
"Gbùr" to po prostu bogaty gospodarz czy rolnik, który może być czasem gburowaty.
"Ruchna" – znów brzydkie słowo dla Polaka, a dla Kaszuby może być ładne, eleganckie, piękne - bo to ubranie.
"Sklep" to nie sklep, bo sklep to "króm", a króm to "oprócz". "Sklep" to piwnica. Proste.
A oprócz tego mamy też słowo "bôt", lecz nie jest to but, lecz łódź, kuter. But to natomiast "kùrp", a tego słowa na Kurpiach lepiej nie używać.
Tak więc widać, słychać i czuć, że kaszubski jest językiem uniwersalnym. Dlatego Kaszubi są tacy piękni, mądrzy i obyci w świecie. Jak ja…